Łowienie karpi blisko brzegu / Łowisko Niewieścin

Łowisko Niewieścin to zbiornik, który w swoich wodach skrywa wiele karpi które nigdy wcześniej nie były na haku, co czyni łowisko tajemniczym i nie do końca odkrytym. Dlatego nasza decyzja na temat łowiska, na którym spędzimy szybką, weekendową zasiadkę była bardzo prosta…

Wybraliśmy stanowisko nr 6, usytuowane w zatoce z której mamy dostęp zarówno do prawej jak i lewej linii brzegowej. Natomiast jeżeli chodzi o walory biwakowe, stanowisko jest bardzo wygodne, posiada prosty brzeg i dużo miejsca na rozstawienie namiotów i zostawienie samochodu. Jednak w upalne dni polecamy zaopatrzyć się w parasole i kremy z filtrem ponieważ godzin w których mamy cień jest bardzo mało.

Taktyka łowienia
Nasze zestawy kładliśmy dosłownie kilka metrów od brzegu przy zwalonych drzewach lub trzcinie na płaskich blatach, z czystym dnem i bez podwodnej roślinności, natomiast dwa zestawy postawiliśmy na głębokiej wodzie na około 4,5 i 5,5 m. Jednak to te pierwsze miejscówki okazały się strzałem w dziesiątkę. Poniżej przedstawiamy zdjęcia tylko kilku fajnych miejscówek, w których znajdowały się nasze zestawy.

Taktyka którą obraliśmy była w miarę prosta. Do wody, centralnie na sam zestaw leciało kilka łopatek kukurydzy zmieszanej z drobnym pelletem, a szerzej miejscówkę obsypywaliśmy kilkoma garściami 20mm kulek o smaku squid. Pierwszy zestaw to klasyczny przypon blow-back rig na którym znajdowały się dwie kulki 20mm scopex-squid i to właśnie na ten zestaw pojechał największy karp. Drugi zestaw to d-rig ze sztywnym odcinkiem fluorocarbonu z dwoma krabowymi kulkami 20mm, zaś trzeci to pojedynczy pop-up na slip d-rigu, który znajdował się na głębokiej wodzie, jednak nie wypracował żadnego brania.

Pierwsze karpie…
Po pierwszej dobie około godziny 8 odzywa się skrajny lewy sygnalizator z zestawem z dwoma kulkami położonym tuż przy samym brzegu, przy trzcinach. Na macie ląduje niedużych rozmiarów, prawdopodobnie zarybieniowy karpik, ale za to z wyjątkowym ułuszczeniem.

Ten karp narobił trochę zamieszania w naszej miejscówce i cały dzień upłynął bez brania. Aż do nocy kiedy już praktycznie kładliśmy się spać, na środkowej wędce słyszymy potężny odjazd i po ciężkim holu kiedy ryba praktycznie do samego końca nie dała się podebrać i murowała do dna, w końcu ląduje na macie. Choć złowione przez nas karpie nie należą do rekordów to ryby tutaj są naprawdę silne.

 

Menu